Talibowie a Pakistan - strategiczni sojusznicy w regionie

Ponowne przejęcie władzy w Afganistanie przez talibów - podobnie jak to miało miejsce w 1996 r. - jest ponownie zasługą Pakistanu, odpowiedzialnego za stworzenie ruchu talibów w 1994 roku oraz zapewnienie dowódcom organizacji bezpiecznego schronienia po 2001 roku, gdy wojska zachodnie pod przewodnictwem Amerykanów dokonały obalenia ich bezwzględnych rządów w Afganistanie. Islamabad nie bez powodu tak aktywnie wspiera talibów, w tle mamy do czynienia wielopokoleniowymi sporami afgańsko-pakistańskimi oraz nienawiścią Pakistanu wobec Indii.

Motywacje ze strony Pakistanu

Stosunki afgańsko-pakistańskie od dawna były napięte, ich źródła należy szukać w końcówce XIX wieku. Jeden z wielu sporów dotyczy linii Duranda, granicy wytyczonej przez Brytyjczyków w 1893 r., częściowo po to, by podzielić plemiona Pasztunów, które wówczas nieustannie buntowały się przeciwko Brytyjczykom. Wielka Brytania już od dawna nie ma swej kolonii na pakistańskich i afgańskich ziemiach, mimo tego napięcie pomiędzy Kabulem a Islamabadem nie osłabło. Rząd afgański nigdy nie uznał linii Duranda, która ciągnie się od gór Hindukuszu w północno-zachodniej prowincji granicznej przez kilka tysięcy kilometrów w dół aż do pustynnych terenów Beludżystanu.

Napięcia pomiędzy obydwoma krajami sięgnęły zenitu po zakończeniu drugiej wojny światowej. W 1947 roku Afganistan pod naciskiem Brytyjczyków został sojusznikiem Indii, największego wroga Pakistanu. Takie podejście władz w Kabulu spowodowało wściekłość w Islamabadzie, Pakistan przez dziesięciolecia walczył o stworzenie strefy wpływów w Afganistanie. Aby osiągnąć pożądane cele, w Kabulu musiał pojawić się przyjazny rząd, krytycznie nastawiony do współpracy z Indiami.

Od czasu, gdy w Afganistanie w 1992 r. obalone zostały rządy komunistyczne, pakistańskie władze prowadziły podwójną grę z swoim sąsiadem. Z jednej strony premier Pakistanu Nawaz Sharif oficjalnie wspierał afgański rząd Burhanuddina Rabbaniego, podczas gdy pakistański wywiad ISI pomagał jego przeciwnikowi, Gulbuddinowi Hekmatiarowi, którego ludzie odpalili tysiące pocisków w stronę Kabulu. Pakistan za wszelką cenę pragnął utworzenia przyjaznego rządu na swojej zachodniej flance, a tajna agencja wywiadowcza Pakistanu ISI - będąca tak naprawdę państwem w państwie - była gotowa dostarczać potajemnie broń i dane wywiadowcze uzbrojonym oddziałom, które zaprowadzą porządek w targanym wojną domową sąsiednim kraju.

Założenie ruchu talibów

W 1994 r. z inicjatywy potężnej służby wywiadowczej Pakistanu ISI - oficjalnie w celu zapewnienia bezpieczeństwa szlaków transportowych w Azji Centralnej - stworzony został ruch talibów (dosłownie tych, którzy poszukują Prawdy), na czele którego stanął urodzony w 1959 r. w małej wsi pod Kandaharem mułła Mohammad Omar, jednooki duchowny i weteran wojenny z lat 80. XX wieku.

Ruch talibów skupiał głównie Afgańczyków, którzy pobierali nauki w szkołach koranicznych na terenie Pakistanu oraz w mniejszym stopniu byłych mudżahedinów, którzy walczyli z armią radziecką w Afganistanie w latach 80. XX wieku. Mułła Omar widząc, jak przez jego rodzinny kraj po obaleniu komunistycznego reżimu w 1992 r. przetacza się fala gwałtów, rabunków, handlu opium i walk między rywalizującymi ze sobą byłymi mudżahedinami, postanowił czym prędzej ze swoimi oddziałami wkroczyć do Afganistanu, aby położyć kres krwawej i brutalnej wojnie domowej.

Afgańczycy od dawna nie mogli doświadczyć w swym kraju pokoju, więc było oczywiste, że zaakceptowaliby oni każdego, kto uwolniłby ich od cierpienia. Władze Pakistanu również miały tego świadomość, w Islamabadzie bardzo szybko stwierdzono, że talibowie przez Afgańczyków mogą być spostrzegani jako wyzwoliciele, którzy zakończą ich piekło.

Islamabad wspierając talibów liczył na stworzenie bezpiecznego obszaru na Zachód od swych granic, do którego mogłaby wycofać się część pakistańskich elit, gdyby wybuchła wojna z długoletnim wrogiem i sąsiadem na wschodzie, Indiami. Zwłaszcza istotne stało się to wtedy, gdy oczywiste było, że ich wróg numer jeden aktywnie dąży do pozyskania broni jądrowej. Pakistan również pragnął zostać mocarstwem atomowym, lecz obawiano się, że Indie mogą ich uprzedzić.

Ponadto przywódcy Pakistanu, kierując dostawy amunicji, paliwa i żywności do talibów, mieli nadzieję na realizację starego pakistańskiego marzenia o połączeniu ich kraju, poprzez Afganistan, w sojusz gospodarczy i polityczny z muzułmańskimi państwami Azji Centralnej, z których część pragnęła uwolnić się od wpływów rosyjskich.

Pakistan do osiągnięcia swych celów skupił się na dwóch aspektach - religijnym i etnicznym. Pierwszy jako wynik świadomej manipulacji mieszania religii i polityki (islam interpretowany jako narzędzie do zdobycia władzy). Drugim była tradycyjna rywalizacja plemienna, którą zakończyć mogło tylko powołanie nowego ruchu politycznego. W efekcie Pakistan, wspomagany przez Arabię ​​Saudyjską na przekór Iranowi, Rosji i niektórym środkowoazjatyckim republikom, uzbroił i zachęcił talibów do rozprawienia się skłóconymi frakcjami etniczno-religijnymi w Afganistanie.

Wkroczenie talibów do Afganistanu

Dzięki pomocy pakistańskich służb wywiadowczych ISI, talibowie jeszcze w 1994 r. wkroczyli na terytorium Afganistanu. Władze w Islamabadzie wykorzystując nadarzającą się okazję postanowiły za wszelką cenę podporządkować sobie Afganistan. Zwłaszcza, że czuli się oszukani przez Waszyngton. Stany Zjednoczone po tym, gdy osiągnęły swój główny cel, jakim była sowiecka porażka w Afganistanie, zasadniczo straciły zainteresowanie tym krajem, a kolejna domowa jaka toczyła się na ziemi afgańskiej była szczególnie niebezpieczna dla bezpieczeństwa i interesów Islamabadu.

Gdy w 1995 r. talibowie zdobyli Kandahar, utworzyli w tym mieście siedzibę swojego rządu. W odpowiedzi na to afgański prezydent Burhanuddin Rabbani oskarżył Pakistan o popieranie ruchu talibów, dążąc w ten sposób do obalenia legalnych władz w Afganistanie. Na złość Islamabadowi Rabbani znalazł sojusznika w Iranie, który zaniepokojony ofensywą propakistańskich talibów zaczął udzielać pomocy rządowi w Kabulu. Pakistańskie służby wywiadowcze i wojskowe znacząco zwiększyły wsparcie dla rebeliantów talibskich, celem niedopuszczenia do tego, aby w sytuacja w Afganistanie nie przybrała niekorzystnego dla nich obrotu.

Pakistan ostatecznie postawił na swoim we wrześniu 1996 roku, gdy talibowie zdobyli Kabul. Wojska rządowe lojalne wobec prezydenta Burhanuddina Rabbaniego, wraz z setkami cywilów i zagranicznymi pracownikami organizacji charytatywnych w pośpiechu opuściły stolicę Afganistanu. "Afganistan jest wspólnym domem wszystkich Afgańczyków" - powiedzieli talibowie, ogłaszając swoje zwycięstwo w kabulskim radiu. Tak naprawdę największe zwycięstwo osiągnął Pakistan, którzy za pośrednictwem podległym im talibom mogli zacząć realizować swe strategiczne cele w regionie.

Jednak świat dostrzegając bezwzględny rządy w Afganistanie, gdzie surowo egzekwowano rygorystyczne zapisy z islamskiego prawa szariatu, nie był gotów uznać nowych afgańskich władz. Rządy talibów uznały tylko trzy kraje: Pakistan, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Islamskie. Pozostałe państwa postawiły na izolację Afganistanu zwłaszcza, gdy się okazało, że talibowie mają bliskie związki z Al-Kaidą, terrorystyczną organizacją Osamy bin Ladena. A to dla talibów oraz Pakistanu oznaczało coraz większe problemy, czego kulminacja nastąpiła po krwawych zamachach terrorystycznych w USA 11 września 2001 roku.

Wsparcie USA przez Pakistan w wojnie z terroryzmem

Po tym, gdy prawie trzy tysiące Amerykanów poniosło śmierć w atakach przeprowadzonych przez Al-Kaidę w Nowym Jorku i Waszyngtonie, amerykański prezydent George W. Bush w ciągu kilku dni zapowiedział prowadzenie wojny z terroryzmem. Na celowniku Amerykanów znalazła się Al-Kaida oraz ich sojusznicy. Gdy talibowie poinformowali, że nie wydadzą Stanom Zjednoczonym Osamy bin Ladena, ukrywającego się w Afganistanie, stało się jasne, że dni ich rządów są policzone. Po tym, gdy amerykańskie władze ogłosiły hasło "Jesteście albo z nami, albo przeciwko nam", na pakistańskie władze padł ogromny strach. Pomimo ogromnego oporu ze strony społeczeństwa, Islamabad postanowił wesprzeć Amerykanów w wojnie z terroryzmem, współpraca miała dotyczyć głównie płaszczyzny wywiadowczej.

7 października 2001 r. rozpoczął się długo oczekiwany atak na talibów i siatkę terrorystyczną, prowadzoną przez Osamę bin Ladena. Naloty USA oraz ich sojuszników na Afganistan wywołały antyamerykańskie protesty w Pakistanie, gdzie niektórzy z najbardziej wpływowych duchownych islamskich w tym kraju apelowali do muzułmanów do "wspierania swoich afgańskich braci" przeciwko amerykańskiej agresji, wzywając do budowy podobnego ruchu oporu przeciwko okupantom, jaki miał miejsce dwie dekady wcześniej podczas radzieckiej inwazji.

Wyraźnie zaniepokojony możliwością utraty kontroli nad wydarzeniami w swoim kraju Pervez Musharraf, prezydent Pakistanu umieścił jednego z czołowych radykalnych duchownych w areszcie domowym i zreorganizował dowództwo wojskowe, aby ograniczyć ryzyko wystąpienia podziałów wśród czołowych generałów. Niewiele to pomogło, Pakistańczycy w odwecie założyli pakistańską filię ruchu talibów, która miała w przyszłości prowadzić działania partyzanckie w Afganistanie.

19 listopada 2001 r. talibowie otrzymali kolejny znaczący cios, Pakistan formalnie przestał uznawać ich rządy w Afganistanie. W odpowiedzi religijni politycy i mułłowie z Karaczi, Rawalpindi i Peszawaru zawiązali przymierze, w ramach którego postanowili wspierać pakistańskich talibów. Coraz bardziej stawało się jasne, że jeśli pakistańskie władze podejmą bardziej zdecydowane kroki wobec talibów oraz ich sojuszników, będą musiały zmierzyć się z groźbą wybuchu społecznej rewolty.

Wraz z utratą kontroli nad kolejnymi terytoriami w Afganistanie, wielu talibskich bojowników - w tym prawie całe najwyższe dowództwo - ostatecznie uciekło na pogranicze afgańsko-pakistańskie, skąd następnie wielu z nich znalazło bezpieczne schronienie w Pakistanie, w rejonach nie znajdujących się pod pełną kontrolą władz centralnych. Północno-zachodnią część Pakistanu zamieszkiwały dziesiątki tysięcy afgańskich Pasztunów (tej samej grupy etnicznej, z której wywodzą się talibowi). Główne miasto tego rejonu Peszawar było położone ok. 8 godzin jazdy samochodem od stolicy Afganistanu, Kabulu.

Pozorna walka Pakistanu z ruchem talibów

Od początku 2002 r. pakistańskie władze zaczęły bawić się z Amerykanami w "kotka i myszkę". W styczniu 2002 r. prezydent Pakistanu Pervez Musharraf - w reakcji na niedawny atak islamistów na indyjski parlament w New Delhi - wygłosił niezwykle długie przemówienie telewizyjne do narodu. Przyparty do muru przez władze Indii i Amerykanów obiecał, że Pakistan nie będzie już eksportować dżihadystów do Kaszmiru, zakazano działalności kilku organizacjom dżihadystycznym, w tym zamknięto ich obozy szkoleniowe. Ponadto pakistański przywódca poinformował, że medresy - szkoły religijne, w których talibowie cieszyli się sporym uznaniem - przestaną być ośrodkami ekstremistycznego nauczania i będą zreformowane.

Większość działań ze strony pakistańskich władz była pozorowana. O ile faktycznie próbowano walczyć z Al-Kaidą, o tyle znacząco osłabieni talibowie mogli liczyć na ciche wsparcie ze strony pakistańskiego wywiadu i wojska. Chociaż w pakistańskiej armii panował sekularyzm, od powstania armii w 1947 r. sprzymierzała się ona z twardogłowymi frakcjami religijnymi. Wielu oficerów uważało, że ​​ich obowiązkiem jest obrona świata muzułmańskiego. Dzięki temu talibowie mogli zreformować się, jako ugrupowanie partyzanckie.

Przełomem dla dalszej współpracy Pakistanu z talibami okazał się rok 2003. Gdy Amerykanie zaatakowali Irak, konfliktowi afgańskiemu nadano zupełnie nowy wymiar. Zagraniczni mudżahedini, którzy w latach 80. walczyli przeciwko radzieckiej okupacji Afganistanu, zaczęli wracać na pogranicze afgańsko-pakistańskie. Podobnie, jak 20 lat wcześniej, władze Pakistanu i służby wywiadowcze ISI postanowiły nie przeszkadzać bojownikom świętej wojny, skierowanej przeciwko okupantom sąsiedniego kraju.

Do tego otoczenie pakistańskiego prezydenta Perveza Musharrafa zaczęło histeryzować w związku z rosnącą indyjską obecnością w Afganistanie. Szczególnie wielkie zaniepokojenie w Islamabadzie wywołało powstanie indyjskich konsulatów w Kandaharze i Dżalalabadzie, pasztuńskich bastionach, które Pakistan uważał za swoje historyczne ziemie. Ponadto prezydent Afganistanu Hamid Karzaj zaczął realizować intratne kontrakty z Indiami.

Dla talibów wieloletni spór indyjsko-pakistański stał się idealną okazją, aby uzyskać większą przychylność ze strony pakistańskich służb wojskowych i wywiadowczych. Dżihadyści, prowadzący walki w Afganistanie szkolili się od pakistańskich oficerów w Kaszmirze. Ponadto zezwalano im spotykać się z doświadczonymi Arabami – głównie Saudyjczykami, Irakijczykami i Palestyńczykami – którzy uczyli młodych Afgańczyków tworzenia improwizowanych ładunkach wybuchowych i szkolili w planowaniu krwawych zamachach samobójczych.

Wraz z narastającą zachodnią krytyką niektórzy członkowie pakistańskich władz zaczęli mówić wprost, że nie postrzegają talibów jako zagrożenia dla Pakistanu. Część z nich otwarcie twierdziła również, że talibowie mają uzasadnione politycznie aspiracje w Afganistanie. Stało się jasne, że pakistańscy politycy są gotów zrobić wiele dla pozyskania bardziej przychylnych władz Afganistanu oraz postanowiono po cichu wspierać afgańską rebelię przeciwko rządowi Hamida Karzaja, którego głównymi zwolennikami były Stany Zjednoczone i Indie.

Pogorszenie relacji Pakistanu z talibami

Mimo oporów ze strony wojskowych, prezydent Pakistanu Pervez Musharraf poważnie rozważał rozprawę z talibami, jednak obawiał się, że decydując się na przeprowadzenie wobec nich akcji militarnej sprowokuje protesty sojuszu twardogłowych islamistycznych partii politycznych, które wówczas były trzecim co do wielkości blokiem politycznym w pakistańskim parlamencie.

Naciski ze strony USA na Islamabad były coraz większe, gdyż niektórzy przywódcy plemienni z Waziristanu, terytoriów nie znajdujących się pod pełną kontrolą pakistańskich władz, ciągli odmawiali wydania przebywających na kontrolowanych przez nich ziemiach członków Al-Kaidy. W efekcie ulegając międzynarodowej presji, Pakistan po raz pierwszy w swojej historii zgodził się na ograniczoną inwazję na tereny plemienne, w wyniku czego zginęło kilkuset cywilów i żołnierzy. Bojownicy islamscy przy pomocy talibów i Al-Kaidy zemścili się dwoma próbami zamachu na prezydenta Musharrafa pod koniec 2003 roku.

Aby uspokoić coraz większe napięcie panujące w kraju, pakistański przywódca Pervez Musharraf w ramach zawartych porozumień pokojowych, zezwolił islamistom przejąć kontrolę nad Północno-Zachodnią Prowincją Graniczną i Beludżystanem. Co więcej, nie stawiał już dłużej większych oporów w wspieraniu talibów przez służby wojskowe i wywiadowcze swojego kraju. Obszar ten stał się magnesem dla napływu zagranicznych bojowników, którzy nie tylko kwestionowali władzę centralną na tym obszarze, ale nawet odbierali kontrolę lokalnym plemionom.

Czołowi przywódcy pakistańskich talibów nie potrafili jednak wybaczyć władzom centralnym wcześniejszej uległości wobec Stanów Zjednoczonych. Pakistańscy sprzymierzeńcy i naśladownicy afgańskich talibów postanowili sięgnąć po władzę w Islamabadzie. Decyzję podjęto po tym, gdy na początku marca 2007 r. w Pakistanie aresztowany został były minister obrony talibów z czasów rządów w Afganistanie mułła Obajdullah. Do zatrzymania czołowego przywódcy talibów doszło dokładnie w dniu, gdy w Islamabadzie przebywał wiceprezydent USA Dick Cheney. Stało się jasne, że oba wydarzenia są ściśle ze sobą powiązane.

Zatrzymanie mułły Obajdullaha nie było pierwszym sygnałem, że Pakistan coraz bardziej ulega amerykańskiej presji. Pakistańskie służby wywiadowcze ISI pomogły także Stanom Zjednoczonym w śledzeniu innego czołowego talibskiego dowódcy, mułły Akhtara Muhammada Osmaniego, który zginął 19 grudnia 2006 r. w amerykańskim nalocie powietrznym w południowym Afganistanie. Mułła Osmani był odpowiedzialny za finanse talibów i działał zarówno w Pakistanie, jak i w Afganistanie, a jego śmierć stanowiła poważny cios w walce dla talibskich rebeliantów.

Celem numer jeden pakistańskich talibów - mimo oporów ze strony ich afgańskich braci - stało się obalenie władz Pakistanu. W czerwcu 2007 r. pakistański prezydent Pervez Musharraf został ostrzeżony, że islamscy bojownicy, a wśród nich talibowie szybko rozprzestrzeniają swoje działania poza niekontrolowane przez Islamabad obszary plemienne na północy kraju i, że bez szybkich i zdecydowanych działań działania rebeliantów mogą rozszerzyć się na cały kraj.

Coraz bardziej pewni siebie talibowie w lipcu 2007 r. zajęli stołeczny Czerwony Meczet w Islamabadzie, który przerobili na swoją kwaterę główną i z którego posyłali w miasto milicje obyczajowe. Przestraszony prezydent Musharraf posłał na Czerwony Meczet wojsko, które dokonało masakry obrońców świątyni. Ośmiodniowe oblężenie meczetu spowodowało śmierć kilkuset osób.

Zakończenie oblężenia Czerwonego Meczetu było przełomową konfrontacją między prezydentem Musharrafem a religijnymi radykałami, którzy w ciągu kilkunastu tygodni znacząco rozkwitli w różnych regionach kraju. Stało się jasne, że próba zdobycia władzy przez talibów i sojuszników w Pakistanie zakończyła się fiaskiem. W odpowiedzi na wydarzenia w Islamabadzie pakistańscy sprzymierzeńcy talibów założyli własną partyzantkę i wypowiedzieli wojnę Pakistanowi.

W sierpniu 2007 r. Pervez Musharraf po raz pierwszy otwarcie przyznał, że od kilku lat talibowie swobodnie operują na terenach plemiennych Pakistanu, skąd następnie udają się do Afganistanu, celem prowadzenia wojny partyzanckiej. Pakistańskie władze postanowiły zerwać porozumienie z 2005 r., które talibom i innym grupom islamistycznym zapewniały swobodę działania na terenach plemiennych, gdzie przez kilka następnych lat prowadzono krwawą wojnę. W odpowiedzi talibowie oraz ich sojusznicy przeprowadzili w Pakistanie szereg zamachów terrorystycznych, w których zginęło łącznie kilka tysięcy osób.

Po raz pierwszy w historii, Pakistan oraz talibowie stali się dla siebie zaciekłymi rywalami. Ogromne napięcie panujące pomiędzy byłymi sojusznikami coraz bardziej zagrażało dalszemu prowadzeniu dalszej rebelii w Afganistanie. Po raz pierwszy po utracie władzy w 2001 r., afgańscy talibowie realnie zaczęli obawiać się o dalszą swoją egzystencję.

Naprawa relacji talibów z Pakistanem

Mułła Omar zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli napięcia pomiędzy władzami Pakistanu a pakistańskimi talibami nie ulegną złagodzeniu, pogranicze afgańsko-pakistańskie może dłużej nie być już bezpiecznym schronieniem dla niego samego. Pod koniec 2008 r. dowódca pakistańskich talibów, Baitullah Mehsud i jego kohorta oficjalnie przysięgli wierność przywódcy afgańskich talibów, mulle Omarowi. W opublikowanym oświadczeniu oświadczeniu przywódcy pakistańskich talibów zobowiązali się odłożyć na bok swoje spory i skupić się na walce z wzmacnianymi siłami amerykańskimi w Afganistanie kosztem prowadzenia dalszych walk rebelianckich w Pakistanie.

Starcia pomiędzy pakistańską armią a talibami znacząco osłabły, po kilku latach walk udało się podpisać trwałe porozumienie pokojowe. Islamabad miał za złe Amerykanom, że bez ich zgody Amerykanie bombardują cele talibów na terytorium Pakistanu. Jeszcze większe niezadowolenie wzbudził fakt, że z inicjatywy USA afgański rząd i talibowie rozpoczęli tajne wstępne rozmowy nad zawarciem pokoju w Afganistanie, czego końcowym efektem miało być utworzenie rządu zgody narodowej.

Pakistan był wściekły, w Islamabadzie stwierdzono, że Waszyngton lekceważy uzasadnione interesy bezpieczeństwa ich kraju, postanowiono za wszelką cenę storpedować amerykańskie działania dyplomatyczne. W ramach odwetu pakistańskie służby specjalne otrzymały zgodę, aby zaangażować Stany Zjednoczone w zatrzymanie czołowych przywódców ruchu talibów, w efekcie czego plany zawarcia pokoju w Afganistanie mogłyby spełznąć na niczym. Gdy w Pakistanie z pomocą CIA zatrzymano mułłę Baradara, człowieka numer dwa wśród talibów, Islamabad osiągnął swój główny cel: wstępne negocjacje pokojowe w Afganistanie zostały zerwane.

Islamabad prowadził z Amerykanami ponownie podwójną grę, aresztowanie mułły Baradara było tylko pozorowanym działaniem z ich strony. Faktycznie Pakistan ponownie wspierał najbardziej radykalne frakcje talibskie, pomimo, iż od kilku lat znajdował się z nimi na ścieżce wojennej. Pakistan nie wyobrażał sobie, że ruch talibów mógłby stać się na tyle niezależny od nich i być gotów do zawarcia pokoju z Indiami, w przypadku wejścia do rządu zgody narodowej w Afganistanie.

Pakistańczycy dokonując aresztowania mułły Baradara prawdopodobnie próbowali również kupić czas, aby sprawdzić, czy strategia amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy w sprawie znaczącego zwiększenia amerykański obecności w Afganistanie przyczyni się do przezwyciężenia talibskiej rebelii. Islamabad zrobił wiele, aby Amerykanie i ich sojusznicy zostali uwikłani w coraz bardziej krwawy konflikt w Afganistanie. Założono, że jeśli amerykanie działania w Afganistanie zawiodą, w efekcie czego wojska NATO zostaną wycofane, wówczas Pakistańczycy mogliby mieć ponownie talibów za bliskich sojuszników.

Ponadto z informacji jakie napływały z Pakistanu wynikało, że mułła Baradar tak naprawdę nigdy nie przebywał w więzieniu, a znajdował się w areszcie domowym. Przez kilka lat mieszkał on wygodnie w jednym z domów, należącym do pakistańskiej agencji wywiadowczej ISI, gdzie 24 godziny na dobę monitorowano jego zachowanie. Tak naprawdę kluczowy dowódca talibów w zaciszu był przygotowywany do nowej, ważnej roli, jaką mógłby odegrać w Afganistanie, gdy tylko wyjadą z niego żołnierze NATO.

Islamabad miał wyjątkowo dobre wyczucie w sprawie tego co się wydarzy w przyszłości w Afganistanie. W 2018 r. mułła Baradar został wypuszczony na wolność, stało się to na prośbę władz Stanów Zjednoczonych, prowadzących intensywne negocjacji z talibami w celu zawarcia trwałego pokoju w Afganistanie. Niedługo potem mułła Baradar został zastępcą przywódcy talibów i mianowano go na szefa biura politycznego organizacji, mającego siedzibę w Katarze.

W sierpniu 2021 r. talibowie ponownie przejęli władzę w Afganistanie, a kilka tygodni później mulle Baradarowi powierzono utworzenie nowego rządu afgańskiego. Dzień później w Kabulu wizytę złożył Faiz Hameed, szef pakistańskiego wywiadu. Stało się jasne, że talibowie i Pakistan pomimo wieloletnich napięć ponownie stali się bliskimi sojusznikami. Podobnie, jak to miało miejsce 1996 r., Islamabad ponownie stał się największym beneficjentem zmian u władzy, do jakich doszło u zachodniego sąsiada.