Talibowie - historia organizacji
Obalenie rządów talibów przez USA w 2001 r.

7 października 2001 r. rozpoczął się długo oczekiwany atak na talibów i siatkę terrorystyczną, prowadzoną przez Osamę bin Ladena. Pierwsze ataki z morza i powietrza na Afganistan przeprowadzili Amerykanie i Brytyjczycy. Do przeprowadzenia pierwszych nalotów wykorzystano 15 bombowców naziemnych i 25 samolotów uderzeniowych z lotniskowców. Ich broń obejmowała precyzyjnie naprowadzane bomby, a amerykańskie okręty wojenne i brytyjskie okręty podwodne wystrzeliły 50 pocisków samosterujących Tomahawk. Bomby spadły na Kabul, Kandahar, Dżalalabad i Mazar-i-Szarif, czyli najważniejsze afgańskie miasta. W jednym z pierwszych nalotów zniszczony został dom mułły Omara w Kandaharze.

Naloty USA ich sojuszników na Afganistan wywołały antyamerykańskie protesty w Pakistanie, gdzie niektórzy z najbardziej wpływowych duchownych islamskich w tym kraju wezwali muzułmanów do "wspierania swoich afgańskich braci" przeciwko amerykańskiej agresji, wzywając do budowy podobnego ruchu oporu przeciwko okupantom, jaki miał miejsce dwie dekady wcześniej podczas radzieckiej inwazji. Wyraźnie zaniepokojony możliwością utraty kontroli nad wydarzeniami w swoim kraju Pervez Musharraf, prezydent Pakistanu umieścił jednego z czołowych radykalnych duchownych w areszcie domowym i zreorganizował dowództwo wojskowe, aby ograniczyć ryzyko wystąpienia podziałów wśród czołowych generałów.

Uzasadnienie działań wojennych wobec talibów

"Te starannie ukierunkowane działania mają na celu uniemożliwienie wykorzystania Afganistanu jako bazy do planowania przyszłych operacji terrorystycznych i zniszczenie zdolności militarnych reżimu talibów" – powiedział prezydent USA George W. Bush godzinę po rozpoczęciu amerykańskiej inwazji na Afganistan.

Amerykański przywódca w orędziu do narodu przypomniał, że talibowie wielokrotnie zostali ostrzeżeni przed dalszą współpracą z Al-Kaidą oraz zażądano od ich liderów spełnienia amerykańskich żądań, które by mogły zapobiec wojnie: żądano bezwarunkowego wydania bin Ladena, natychmiastowego zaprzestania wspierania terroryzmu i uwolnienia przetrzymywanych przez nich zagranicznych pracowników z organizacji humanitarnych. "Żadne z tych żądań nie zostało spełnione, dlatego teraz talibowie zapłacą za to wysoką cenę" - stwierdził George W. Bush.

Z kolei amerykański sekretarz obrony Donald Rumsfeld poinformował, że celem kampanii wojskowej pod przywództwem Amerykanów jest m.in. "niesienie pomocy Afgańczykom cierpiącym na naprawdę uciążliwe warunki życia pod rządami talibów". Dodał również, że operacja wojskowa jest karą wobec talibów, którzy pozwolili członkom Al-Kaidy na swobodne przemieszczanie się po Afganistanie i przygotowywanie kolejnych ataków terrorystycznych przeciwko Zachodowi.

Abdul Salam Zaeef, ambasador talibów w Pakistanie, nazwał bombardowania Afganistanu atakiem terrorystycznym i przysiągł, że Ameryka "nigdy nie osiągnie swojego celu". Jednak dostrzegając swoje fatalne położenie, 13 października 2001 r. talibowie oświadczyli, że pod pewnymi warunkami mogliby rozważyć wydanie Osamy bin Ladena do któregoś z neutralnych krajów. "Bylibyśmy gotowi przekazać go do kraju trzeciego. Jesteśmy gotowi podjąć negocjacje pod warunkiem, że Stany Zjednoczone przedstawią nam dowody, a talibowie będą pewni, że wskazany kraj trzeci jest neutralny i nie znajduje się pod wpływami Stanów Zjednoczonych" - powiedział na konferencji prasowej w Dżalalabadzie Maulvi Abdul Kabir, zastępca mułły Omara.

Prezydent USA George W. Bush stanowczo odrzucił propozycję talibów, po raz kolejny domagając się wydania liderów Al-Kaidy bezpośrednio Amerykanom oraz zażądał natychmiastowej likwidacji obozów szkoleniowych organizacji bin Ladena na ziemi afgańskiej. "Wiemy, że bin Laden jest winny, to nie podlega negocjacjom. Ci ludzie, jeśli są zainteresowani tym, żebyśmy zatrzymali nasze operacje wojskowe, muszą najpierw spełnić warunki, które przedstawiłem w moim przemówieniu do Kongresu Stanów Zjednoczonych" - stwierdził amerykański przywódca.

Walki talibów z Sojuszem Północnym

21 października 2001 r. po raz pierwszy od rozpoczęcia operacji w Afganistanie, amerykańskie samoloty bombardowały pozycje talibów na liniach frontu w koordynacji z opozycyjnym Sojuszem Północnym, walczącym na lądzie.

Według szacunków siły talibskie wspierało około trzech tysięcy bojowników z zagranicy. Jednak morale wśród bojowników talibskich było bardzo niskie, przez co wojska amerykańskie i ich sojusznicy robili bardzo szybkie postępy w Afganistanie. Ponadto miały miejsce powstanie antytalibskie, głównie na wschodzie kraju. Afgańczycy w większości mający dość rygorystycznych rządów, coraz chętniej wspierali opozycyjny Sojusz Północny.

Talibowie odnosili większe sukcesy w działaniach propagandowych i dezinformacyjnych niż w walce zbrojnej. Aby zniechęcić społeczeństwo afgańskie do buntu na pełną skalę, wystawiano na widok publiczny zamordowanych przeciwników. Reżim talibów do wojny informacyjnej używał również telewizji satelitarnej, gdzie w emitowanych nagraniach szczególnie podkreślano tragedię cywilnych ofiar amerykańskich nalotów.

9 listopada 2001 r. talibowie potwierdzili zajęcie przez oddziały opozycyjnego Sojuszu Północnego miasta Mazar-i-Szarif na północy Afganistanu. Kluczowe strategicznie miasto zostało zdobyte po ciężkich walkach wspartych amerykańskimi bombardowaniami pozycji talibskich. Sojusz Północny zdobył m.in. lotnisko i wielką - zbudowaną jeszcze przez Związek Radziecki - bazę wojskową. W obronie kluczowego miasta Mazar-i-Szarif mogło zginąć nawet 500 bojowników talibskich. Od tego momentu talibowie znajdowali się na przegranej pozycji.

12 listopada 2001 r. opozycyjny Sojusz Północny poinformował, że jego bojownicy zajęli miasto Herat, znajdujące się na zachodzie Afganistanu. Założony pięć tysięcy lat temu Herat leżał na skrzyżowaniu ważnych szlaków handlowych. Sytuacja talibów gwałtownie się pogarszała.

Ucieczka talibów z Kabulu

14 listopada 2001 r. kilkuset bojowników Sojuszu Północnego wkroczyło do stolicy Afganistanu, Kabulu. Rządzący krajem talibowie opuścili stolicę w nocy. Mieszkańcy Kabulu z radością powitali oddziały Sojuszu Północnego. Wielu z nich trzymało transparenty z wizerunkiem Ahmeda Szacha Masuda, przywódcę antytalibskiej opozycji, podstępnie zabitego dwa miesiące wcześniej przez talibów.

W mieście zapanowała ogromna euforia. Kobiety zmuszone do praktycznie całkowitego odosobnienia pod rządami talibów z podekscytowaniem machały do ​​cudzoziemców. Mężczyźni wrzucili turbany do rynsztoków. Rodziny odkopały swoje dawno ukryte telewizory. Restauracje rozbrzmiewały muzyką.

Kilka godzin po poddaniu Kabulu, przywódca talibów mułła Omar za pośrednictwem pakistańskich służb wywiadowczych zakomunikował: "Porażka i wycofanie są testem, na jaki wystawił nas Bóg. Jednak nasi mudżahedini nie oblali tych testów. Nasza siła tkwi w walce lądowej, co zademonstrujemy dopiero, gdy opuścimy miasta i wyruszymy w góry" dodając, że taką a nie inną decyzję podjęto w trosce o oszczędzenie ludności cywilnej w Kabulu. Dość enigmatyczne przesłanie wskazywało wyraźnie, że bojówki talibskie nie będą w stanie obronić pozostałych miast Afganistanu.

W połowie listopada 2001 r. po zajęciu Kabulu, talibowie kontrolowali już jedynie ok. 20 procent terytorium Afganistanu. Wraz z postępującą inwazją koalicji antyterrorystycznej, wojska talibów wycofały się przede wszystkim w okolice dwóch miast - Kandaharu na południu i Kunduz na północy kraju. Mułła Omar zapowiadał, że talibowie będą bronić Kandaharu do ostatniej kropli krwi. Miasto od początku amerykańskiej kampanii w Afganistanie było celem bombardowań, powodujące spore zniszczenia w mieście.

19 listopada 2001 r. talibowie otrzymali kolejny znaczący cios, Pakistan formalnie przestał uznawać ich rządy w Afganistanie. Wcześniej Islamabad był jedną z trzech stolic, które utrzymywały stosunki dyplomatyczne z talibami. Prezydent Pakistanu, wcześniej wojskowy dyktator, Pervez Muszarraf - w zamian za obietnicę wielomiliardowych kontraktów dla Pakistanu - zdecydował się poprzeć Amerykę w walce z talibami. W odpowiedzi religijni politycy i mułłowie z Karaczi, Rawalpindi i Peszawaru zawiązali przymierze, w ramach którego postanowili wspierać pakistańskich talibów.

25 listopada 2001 r. wojska Sojuszu Północnego stopniowo wkroczyły do Kunduzu na północy Afganistanu, po wcześniejszym zdobyciu miejscowości Chanabad ryglującej dostęp do miasta. Nie obeszło się jednak od popełnienia masowych mordów wśród talibów. Według świadków setki talibskich żołnierzy, którzy poddali się w mieście Kunduz zostało zabitych przez wojska uzbeckiego przywódcy gen. Abdula Rashida Dostuma, zostali oni pochowani w co najmniej dwóch miejscach na pustyni. Prawdopodobnie była to zemsta za zbrodnie popełnione przez talibów w mieście Mazar-i-Szarif w 1998 roku.

Zajęcie Kunduzu umożliwiło siłom Sojuszu Północnego i amerykańskiemu lotnictwu skoncentrowanie się na dławieniu obrony talibów w Kandaharze i jego okolicach.

Poddanie Kandaharu i utrata władzy

Kandahar pozostawał najdłużej pod kontrolą talibów. Prawdopodobnie tam przez dłuższy czas wraz z mułłą Omarem ukrywał się Osama bin Laden i pozostali przywódcy Al-Kaidy. Amerykański sekretarz obrony Donald Rumsfeld sprzeciwił się propozycji Sojuszu Północnego, zakładającej możliwość udzielenia przywódcy talibów, mulle Omarowi bezpiecznego schronienia w Kandaharze i zapewnienie godnego życia w areszcie domowym, który trwałby do momentu potępienia przez niego terroryzmu. Rzecznik Białego Domu, Ari Fleischer dodał że "ci, którzy ukrywają terrorystów, muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności", w tym mułła Omar.

W wywiadzie dla katarskiej sieci telewizyjnej Al-Jazeera, przyszły afgański przywódca Hamid Karzaj zakomunikował swoje ostateczne stanowisko, w którym stwierdził, że mułła Omar powinien zostać aresztowany i osądzony. "Namawiałem go do powstrzymania rozlewu krwi i zakazania terroryzmu. Ale niestety jego odpowiedź nie była pozytywna, nie okazał żadnej litości dla narodu afgańskiego" - stwierdził Karzaj. Stało się jasne, że przywódcy talibscy nie mogą liczyć na łagodne traktowanie ze strony USA i ich sojuszników.

Ostatecznie 7 grudnia 2001 r. Kandahar został przekazany oddziałom pasztuńskim pod dowództwem przyszłego premiera tymczasowego afgańskiego rządu Hamida Karzaja. W Islamabadzie mułła Abdul Salam Zaeef, rzecznik talibów i były ambasador w Pakistanie powiedział, że decyzja mułły Omara o poddaniu miasta miała na celu zapobieżenie większej liczbie zgonów wśród ludności cywilnej.

Wraz z upadkiem Kandaharu, talibowie wycofali się z całej prowincji, poddali się również w zachodniej prowincji Helmand oraz w Zabulu, jednostce administracyjnej położonej w północno-wschodnim Afganistanie. W tym momencie talibskie oddziały kontrolowały jedynie trudno dostępne obszary górskie na wschodzie kraju.

W zamieszaniu jakie zapanowało w Kandaharze wśród rywalizujących ze sobą dowódców Sojuszu Północnego, spowodowało, że mułła Omar skutecznie się wymknął z miasta. Zamiast pościgu za uciekającymi przywódcami talibów, przywódcy różnych grup etnicznych i plemiennych zaczęli ze sobą rywalizować o wpływy w mieście. Tylko dzięki bardzo silnym naciskom ze strony USA, udało się uniknąć kolejnych bratobójczych walk, podobnych do tych, które miały miejsce w 1992 r. po obaleniu komunistycznych władz Afganistanu.

Ucieczka talibów do Tora Bora

Upadek Kandaharu, południowej twierdzy i duchowego serca talibów, oznaczał ostateczny upadek ich rządów w Afganistanie. Amerykańska strategia nieustannego bombardowania i wsparcia logistycznego dla lokalnych grup opozycyjnych okazała się niszczycielsko skuteczna. Władza talibów została obalona szybciej niż ktokolwiek się spodziewał.

Część talibów - wśród nich przywódcy organizacji oraz przypuszczalnie zagraniczni ochotnicy i członkowie Al-Kaidy - wyjechali z Kandaharu z bronią, kierując się w stronę gór. Jaskinie w Tora Bora zostały ufortyfikowane przez mudżahedinów podczas inwazji radzieckiej w latach 80-tych XX wieku. Sowieci próbowali je zdobyć trzykrotnie, za każdym razem bez powodzenia. Do wyposażenia podziemnego kompleksu przyczyniły się amerykańskie pieniądze i sprzęt, przekazywane za pośrednictwem Pakistanu na walkę z Związkiem Radzieckim.

W oblężeniu Tora Bora brały udział głównie oddziały Pasztunów, którzy wypowiedzieli posłuszeństwo talibom po upadku Kabulu i przystąpili do walki pod dowództwem przywódców plemiennych i dawnych mudżahedinów przebywających na emigracji w Pakistanie. Amerykańskie samoloty bojowe, w tym ciężkie bombowce B-52 i odrzutowce szturmowe, kontynuowały codzienne ataki na jaskinie i kompleks tuneli wokół Tora Bora we wschodnim Afganistanie. Amerykańskie działania okazały się mało skuteczne, gdyż część Pasztunów, ciągle sympatyzujących z talibami i Al-Kaidą, pomogło przywódcom obu organizacji wymknąć się z oblężenia.

Reżim talibów został całkowicie obalony pod koniec 2001 roku. Kontrolę nad Afganistanem przejął tymczasowy rząd, na czele którego stanął Hamid Karzaj. Bardzo szybko do głosu doszli regionalni watażkowie, którzy zostali w latach 1994-1996 zostali zesłani do "podziemia" przez talibów. Ci sami ludzie, często bezwzględni dzięki amerykańskiemu wsparciu i finansowaniu wypełnili próżnię władzy w kraju, wielokrotnie pod byle pretekstem nękając swych przeciwników, na wyrost nazywając ich sojusznikami talibów. Zwykli Afgańczycy mieli już serdecznie dość takich ludzi, jak Abdul Rashid DostumBurhanuddin RabbaniKarim KhaliliMuhammad FahimIsmail KhanAbdul Sayyaf - to oni byli odpowiedzialni na krwawą wojnę domową, która miała miejsce w Afganistanie po tym, gdy w 1992 roku zostały obalone komunistyczne władze.

Jedną z pierwszych decyzji prezydenta Hamida Karzaja było zaangażowanie Sojuszu Północnego do przeprowadzenia kampanię rozbrojeniowej we wsiach pasztuńskich, szczególnie na obszarach, na których uważano, że bojownicy talibscy nadal są aktywni. Około miliona Pasztunów żyjących w północnym Afganistanie stało się ofiarami represji ze strony grup etnicznych, które ucierpiały pod rządami talibów. Szczególnie bezwzględne akcje przeprowadzali Uzbecy pod dowództwem Abdula Rashida Dostuma. Takie działania powodowały, że tamtejsza miejscowa ludność bardzo szybko zaczęła tęsknić za talibami, pod rządami których czuli się bezpiecznie.

Niewielkie straty w przywództwie talibów

Mimo, że amerykańskie władze wielokrotnie wyrażały swoją determinację, aby zabić lub aresztować przywódców talibów, głównie po to, by mieć pewność że nie będą w stanie oni w przyszłości powrócić na stanowiska władzy, w ciągu trzech miesięcy po atakach na Amerykę i po ponad dwumiesięcznym prowadzeniu działań wojennych w Afganistanie tylko kilka ważnych postaci talibskich wpadło w ręce Amerykanów lub Sojuszu Północnego.

Najważniejszy dowódcą, jakiego stracili talibowie był mułła Fazel Muhammad Mazloom, były szef sztabu armii talibskiej oraz pełniący funkcję wiceministra obrony Afganistanu. Został on schwytany przez oddziały Abdula Rashida Dostuma, jednego z najpotężniejszych watażków Sojuszu Północnego.

Na początku stycznia 2002 r. w okolicach Kandaharu afgańska armia aresztowała trzech byłych talibskich członków rządu. Do aresztu trafili były minister obrony mułła Ubaid Ullah, były minister sprawiedliwości mułła Nooruddin Turabi - głęboko niepopularny wśród wielu Afgańczyków z powodu surowych fundamentalistycznych standardów, które brutalnie egzekwował - oraz były minister przemysłu mułła Saadudin.

Z kolei pakistańskie władze poinformowały o aresztowaniu byłego ambasadora talibów w Pakistanie, mułły Abdula Salama Zaefa, dwa miesiące po tym, gdy władze w Islamabadzie zamknęły placówkę dyplomatyczną Afganistanu. Został on przesłuchany przez pakistańskich i amerykańskich funkcjonariuszy wywiadu, którzy szukali informacji na temat miejsca pobytu Osamy bin Ladena oraz mułły Omara.

Artykuł w trakcie tworzenia

Powyżej zaprezentowany został tylko fragment rozdziału Obalenie rządów talibów przez USA w 2001 r. z historii talibów. Niebawem zostaną dodane kolejne informacje, które lepiej przedstawią historię organizacji założonej przez mułłę Omara. Za wszelkie literówki i inne błędy przepraszamy.

Początki

Ruch talibów (dosłownie:  tych, którzy poszukują Prawdy ) wyłonił się w latach 90 z inicjatywy rządu pakistańskiego. Ugrupowanie zostało utworzone przez kilku islamskich duchownych, będących Pasztunami, dominującej grupy etnicznej zarówno w południowym Afganistanie, jak i północnym Pakistanie. Talibowie uzyskali ogromne wsparcie ze strony potężnej służby wywiadowczej Pakistanu, której motywacją było głównie zapewnienie bezpieczeństwa szlaków transportowych w Azji Centralnej.

Wkroczenie do Afganistanu

Dzięki pomocy pakistańskich służb wywiadowczych, talibowie jeszcze w 1994 r. wkroczyli na terytorium Afganistanu. Władze w Islamabadzie widząc to co się dzieje w sąsiednim kraju, postanowiły za wszelką cenę podporządkować sobie Afganistan. Stany Zjednoczone po tym, jak osiągnęły swój cel, jakim była sowiecka porażka w Afganistanie, zasadniczo straciły zainteresowanie tym krajem. W efekcie Pakistan uzbroił talibów w celu rozprawienia się z skłóconymi afgańskimi frakcjami.

Rządy w Afganistanie

Początkowo prowadzona przez talibów kampania przeciwko korupcji i przestępczości została powitana z zadowoleniem przez wielu mieszkańców Afganistanu, którzy mieli dość bezprawia po blisko 20 latach wojen. Próby wykorzenienia przestępczości zostały wzmocnione przez wprowadzenie surowego prawa obejmującego publiczne egzekucje, w tym na największym stadionie w Kabulu.

Związki z Al-Kaidą

Podczas rządów w Afganistanie duchowy przywódca talibów mułła Mohammed Omar utrzymywał bliskie kontakty z liderem Al-Kaidy Osamą bin Ladenem. Z powodu międzynarodowej izolacji w zamian za otrzymaną wielomilionową pomoc finansową od bin Ladena, zezwolono Al-Kaidzie na utworzenie na kontrolowanych terytoriach obozów szkoleniowych dla terrorystów, których przygotowywano do przeprowadzania zamachów terrorystycznych na Zachodzie.

Popełnione zbrodnie

W trakcie rządów w Afganistanie, talibowie byli wyjątkowo brutalni. Tuż po zdobyciu Kabulu, dokonano egzekucji na byłym prezydencie Mohammedzie Nadżibullahu. Dwa lata później podobno los spotkał grupę irańskich dyplomatów. W marcu 2001 r. afgańscy talibowie zniszczyli dwa wielkie posągi Buddy. Pół roku później talibscy zamachowcy zgładzili przywódcę opozycji, Ahmeda Szacha Masuda.

Po zamachach z 11 września

Po krwawych zamachach w USA z 11 września 2001 r., przeprowadzone przez Al-Kaidę, Stany Zjednoczone uznały, że Talibowie są jednym z głównych ogniw światowego terroryzmu. Stany Zjednoczone ostatecznie oskarżyły talibów o udzielanie schronienia Osamie bin Ladenowi i Al-Kaidzie. Biały Dom oświadczył, że talibów i bin Ladena łączy wzajemna zależność i rozpoczął przygotowania do inwazji na Afganistan.

Obalenie rządów talibów

6 października 2001 r. rozpoczął się długo oczekiwany atak na talibów i siatkę terrorystyczną, prowadzoną przez Osamę bin Ladena. Pierwsze ataki z morza i powietrza na Afganistan przeprowadzili Amerykanie i Brytyjczycy. Bomby spadły na Kabul, Kandahar, Dżalalabad i Mazar-i-Szarif, czyli najważniejsze afgańskie miasta. W jednym z pierwszych nalotów zniszczony został dom mułły Omara w Kandaharze. W ciągu dwóch miesięcy reżim talibów został obalony.

Ucieczka do Pakistanu

Wraz z utratą kontroli nad kolejnymi terytoriami w Afganistanie, wielu talibskich bojowników - w tym najwyższe dowództwo - uciekło na pogranicze afgańsko-pakistańskie, skąd następnie wielu z nich znalazło bezpieczne schronienie w Pakistanie, w rejonach nie znajdujących się pod pełną kontrolą władz centralnych. Północno-zachodnią część Pakistanu zamieszkiwały dziesiątki tysięcy afgańskich Pasztunów - tej samej grupy etnicznej, z której wywodzą się talibowie.

Kampania terroru w Afganistanie

Talibowie bezpiecznie ukrywający się na pograniczu afgańsko-pakistańskim po przegrupowaniu się rozpoczęli falę terroru w Afganistanie, ich celem stawali się przede wszystkim zagraniczni żołnierze oraz nowe afgańskie władze. Ofiarami ataków terrorystycznych byli często cywile.

Próba przejęcia władzy w Pakistanie

Rozzuchwaleni ustępliwością prezydenta Pakistanu Perveza Musharrafa, pakistańscy sprzymierzeńcy i naśladownicy afgańskich talibów postanowili sięgnąć po władzę w Islamabadzie. W 2007 r. zajęli stołeczny Czerwony Meczet, który przerobili na swoją kwaterę główną i z którego posyłali w miasto milicje obyczajowe.

Kampania terroru w Pakistanie

Wkrótce po spacyfikowaniu islamistów ukrywających w Czerwonym Meczecie w Islamabadzie, Pakistan stał się areną krwawych zamachów bombowych, w których w ciągu kilku lat zginęło kilkadziesiąt tysięcy osób. Za większość z nich odpowiedzialni byli talibowie oraz pozostający z nimi w bliskich relacjach członkowie Al-Kaidy.

Odbudowa potęgi ruchu talibów

Rok 2008 okazał się przełomowy w prowadzeniu wojny partyzanckiej przez talibów w Afganistanie. Rosnące żniwo przeprowadzanych ataków przez rebeliantów, w których śmierć ponosiło coraz więcej żołnierzy NATO i afgańskich sojuszników, zamieniło Afganistan w bardziej śmiercionośne pole bitwy niż Irak.

Aresztowanie mułły Baradara

Pod koniec stycznia 2010 r. w portowym mieście Karaczi przez pakistańskie służby wywiadowcze ISI aresztowany został mułła Abdul Ghani Baradar, dowódca operacyjny talibów. Oficjalnie sukces wynikający z współpracy USA i Pakistanu, faktycznie wyrafinowana gra polityczna - Islamabad nie chciał dopuścić do zawarcia pokoju pomiędzy talibami a rządem afgańskim.

Kulminacja starć USA i talibów

Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku w związku z coraz większym zagrożeniem ze strony talibów, prezydent USA Barack Obama postanowił zwiększyć amerykański kontyngent wojskowy do aż 100 tys. żołnierzy. Ponadto widząc nieudolność pakistańskich władz, bez autoryzacji władz w Islamabadzie Amerykanie zaczęli regularnie z powietrza bombardować cele talibów również w Pakistanie.

Wiosenna ofensywa w 2012 r.

Od 2012 roku wojska międzynarodowe zaczęły wycofywać się z operacji zbrojnych przeciwko talibom, pozostawiając je afgańskim żołnierzom. W Afganistanie pozostało wciąż około 50 tys. zagranicznych żołnierzy. To miało złagodzić napięcie w kraju, w którym nie udało się zaprowadzić pokoju od czasu obalenia rządów talibów pod koniec 2001 roku. Pożądane efekty zostały osiągnięte tylko częściowo.

Egzekucja wspinaczy na Nanga Parbat

O talibach głośno zrobiło się ponownie 23 czerwca 2013 r. w związku z masakrą wspinaczy pod Nanga Parbat. Talibowie zabili wtedy 11 osób - Litwina, dwóch Słowaków, trzech Ukraińców, trzech Chińczyków, jednego Nepalczyka i jednego Pakistańczyka. Pracujący w bazie Pakistańczycy zostali związani, cudzoziemców zabito strzałami w głowę.

Wiosenna ofensywa w 2014 r.

Pomimo wycofywania z Afganistanu coraz większej liczby żołnierzy zachodniej koalicji antyterrorystycznej, w maju 2014 r. atakami na budynki rządowe, lotniska i policyjne posterunki afgańscy talibowie rozpoczęli kolejną letnią ofensywę przeciwko rządowi afgańskiemu i ich zagranicznym sojusznikom.

Kontrola części Afganistanu

Od czasu wycofania pod koniec 2014 r. oddziałów bojowych sił międzynarodowej koalicji antyterrorystycznej, talibowie z sukcesami zaczęli prowadzić intensywną kampanię militarną w Afganistanie. Obszary będące ponownie w rękach talibów od 2015 roku obejmowały m.in. 85 procent terenów w prowincji Helmand, o które zagraniczne wojska walczyły, a następnie oddały pod kontrolę afgańskiego rządu

Śmierć mułły Omara

W lipcu 2015 r. poinformowali, że jednooki mułła Omar, który przez dwie dekady był duchowym przywódcą afgańskich talibów, nie żyje. Okoliczności i miejsce zgonu Omara nie są do końca jasne - jego podwładni utrzymywali, że przez cały czas od amerykańskiej inwazji w 2001 r. ukrywał się w Afganistanie, a według władz w Kabulu mułła zmarł już dwa lata wcześniej w Karaczi w Pakistanie.

Mułła Mansur - drugi emir talibów

Po śmierci mułły Omara talibowie wybrali nowego przywódcę. Został nim mułła Mansur cieszący się opinią umiarkowanego. W rządzie talibów do 2001 r. pełnił funkcję ministra lotnictwa. Według ONZ Mansur był jednym z wielu talibów zaangażowanych w handel opium. Wyniesiony na stanowisko emira dzięki pakistańskiemu poparciu mułła Mansur nie cieszył się wśród talibów szczególnym autorytetem. Zginął w 2016 r. w amerykańskim nalocie.

Mułła Hajbatullah - trzeci emir talibów

Pod koniec maja 2016 r. mułła Hajbatullah Ahundzadeh, jeden z najstarszych przywódców afgańskich talibów, szanowany z powodu swej pobożności i wiedzy, a nie wojskowych talentów, został wybrany na nowego, trzeciego już emira. Wyboru dokonała jednogłośnie Rada Kierownicza (Rahbari Szura), która obradowała w pakistańskiej Kwecie. Ahundzadeh był przeciwnikiem nawiązania jakichkolwiek kontaktów z rządem afgańskim.

Walka z Państwem Islamskim

To nie Amerykanie czy afgańskie wojsko stało się największym zagrożeniem dla dalszej egzystencji talibów w Afganistanie i Pakistanie, lecz Państwo Islamskie (ISIS), które w 2015 r. ogłosiło powstanie afgańskie filii. Według talibów, do nowej filii ISIS należeli przede wszystkim obcokrajowcy, którzy kontrolowali tylko niewielką część Afganistanu.

Wzrost znaczenia w Afganistanie

Zajmując w sierpniu 2018 r. niektóre strategiczne pozycje w mieście Ghazni, talibowie pokazali, że w odległości niecałych 150 km od stolicy kraju są w stanie przeprowadzać skuteczne działania. To tylko uwidoczniło kryzys wojskowy i wizerunkowy rządu afgańskiego oraz pokazało wzrost znaczenia talibów w kraju, pogrążonym coraz większymi sporami politycznymi pomiędzy frakcjami zwalczającymi wcześniej wspólnie talibów.

Porozumienie z USA

29 lutego 2020 r. w Doha, stolicy Kataru podpisane zostało porozumienie pokojowe pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a talibami, co zakończyło najdłuższą, 18-letnią wojnę w historii Stanów Zjednoczonych. Ustalono, że w ciągu kilkunastu miesięcy Stany Zjednoczone zmniejszą liczebność swoich wojsk. W zamian za to talibowie zobowiązali się do zwalczania siatki terrorystycznej Al-Kaida i dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego.

Negocjacje z rządem afgańskim

We wrześniu 2020 r. rozpoczęły się rozmowy pokojowe pomiędzy talibami a rządem centralnym w Kabulu, lecz negocjacje na dłużej utkwiły w martwym punkcie. W listopadzie podpisano wstępne porozumienie, osiągnięte między talibami a negocjatorami rządowymi, zostało wstrzymane w ostatniej chwili. Talibowie kwestionowali legitymację administracji prezydenta Ashrafa Ghaniego, który ich zdaniem był marionetką w rękach USA.

Przejęcie władzy w 2021 r.

14 kwietnia 2021 r. amerykański prezydent Joe Biden obiecał, że dotrzyma warunków umowy z talibami, zawartej przez jego poprzednika Donalda Trumpa rok wcześniej w Katarze i wycofa wojska USA z Afganistanu. W sierpniu 2021 r. talibowie bez większego oporu ze strony afgańskiej armii ponownie przejęli kontrolę nad Afganistanem, w tym dotarli do Kabulu, gdzie obalili władzę prezydenta Ghaniego.